13 sierpnia 2011

pomoc dla przytuliska w Kłodawie

Był sobie człowiek, który bardzo kochał zwierzęta. Ot, taka ułomność, czasami się zdarza. Szczęśliwy to był człowiek, bo miał rodzinę i dobrze prosperujaca firme, dzięki której mógł robić to co kochał najbardziej - pomagać tym najbardziej potrzebującym, porzuconym, uwiazanym do drzew w lesie, psom gorszego boga.
Człowiek był młody i silny, miał piekne marzenia o nowoczenym przytulisku, przeniósł się więc z miasta na wieś, kupił ziemie i tak się zaczęło.
Psy przychodziły same, przerzucano je przez płot (chętnie ze szczeniakami), znajdował je w lesie, zbierał z poboczy. Te psie wyrzutki znajdowały tam opieke, jedzenie, dobre słowo. Tak minęło 25 lat...
Firma splajtowała kilka lat temu, wszystko jest zadłuzone, teren zajął komornik, dom stoi niewykończony, sad zarósł chwastami - widzieliście kiedyś podeptane marzenia i zawiedzione nadzieje? to tak wszystko wyglada.
Nie zmieniło się tylko jedno, nadal są psy, nadal dostają z coraz wiekszym trudem zdobywane jedzenie, nadal jest dla nich dobre słowo.
Tu jest ogromny dramat człowieka, o czym nie chce pisać szczegółowo, chce uszanować prywatność tego pana. Między wierszami wyczytałam tylko, ze przeciwności losu bardzo dały sie we znaki temu panu, od 2 lat praktycznie sa siły tylko na to by psom dać jeść. 





Tak zaczyna się długi już wątek na dogomanii



Osługa finansowa piesków z Kłodawy zajeła sie Fundacja Przyjaciele Czterech Łap;
Chętnych prosze o wplaty na konto:

76 1240 3581 1111 0010 2180 8561 
Fundacja Przyjaciele Czterech Łap
Rokitno 2
74-304 Nowogródek Pomorski

Tytuł przelewu: " Kłodawa - sterylizacje" lub "Kłodawa - szczeniaki" 




Od ok tygodnia Justyna i Agata przebywają z psami na posesji, weterynarz sterylizuje suki na miejscu, dziewczyny robią zdjęcia, dają jeść rozwożą psiaki po nowych domach i próbują oswoić pozostałe.

Nikt ich nie namawiał, nikt im za to nie płaci i nie zwraca kosztów. Wielki szacun dla nich za taką aktywność i działania.



Każdy może pomóc, wystarczy że roześle info o psiakach do adopcji, wystarczy że każdy przeleje symboliczną sumę na rzecz Kłodawy. A może jest ktoś z okolicy kto może zaglądać do psów i pomóc dziewczynom przy psiakach.. każda para rąk jest tam na wagę złota.


Szczeniaki do adopcji:





Ważne jest znalezienie domu dla Castora, tak pisze o nim Agata, która była na miejscu i poznała staruszka:
Castor ma 16 lat. Jest mocno głuchawy, zdaje się ze widzi nawet nieźle. Stan zdrowia jak na takiego nestora wydaje się dobry. Zeby, hm.. jak to zęby staruszka, ale Castor jest zawsze pierwszy do jedzenia, gryzie nawet kostki. Uwielbia słodkości, ciasteczka bułeczki, zawsze dostawał najwięcej , bo jego mordka wszedzie była pierwsza. Charakter cudny. Castor kocha ludzi, łasi się do każdego. Pierwszego dnia siedziałam z Justyna na schodach a castor jako jedyny przyszedł i wpasował się miedzy nas. To nic ze mu było troche na tych schodach niewygodnie, widać było , ze wsród ludzi jest szcęśliwy. I tak sobie gadalismy we trójkę. U Castora nie ma grama agresji wobec ludzi , ani wobec innych zwierząt. Nawet tych ujadających dzikusów w kojcach ogladał ze stoickim spokojem, nawet ogonkiem machał. Chodzi na smyczy, pewnie nie bedzie broblemu w aucie. Castor jest nadal piekny wg mnie. 
Jakie warunki powinien mieć: Ideałem byłby dom z ogrodem z mozliwościa spania w domu. No i zima tez wewnątrz z mozliwościa przebywania na dworze. I podstawa: kontakt z człowiekiem. Castor moze pozyć 3 miesiace, moze i 3 lata.
Da włascicielowi więcej niz niejeden rasowy szczeniak przez całe swoje zycie.



Dziękuję wam dziewczyny! 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz